Zakładki:
!
Czytam
Czytam branżowe
Czytam tematycznie
Szablon
Tagi
|
wtorek, 09 lutego 2010
Spanie o poranku :)
Fakt, że ktoś ma ileś tam lat nie zwalnia z głupoty. Czekałem na konserwatora w pomieszczeniu. Czekam i czekam. Z nudów postanowiłem pojeździć sobie na krześle na kółkach. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Usiadłem oparłem nogi na futrynie i fruu! Prosto na glebę. Będąc już na poziomie zero stwierdziłem, że pierdolę i nie wstaję. W sumie dobrze też się stało, bo z perspektywy zerowej zobaczyłem, że ktoś uwalił nóżkę od biurka. W robocie mamy zwyczaj sadzania dupisk na biurku. Zwłaszcza na cudzych. Rezultat mógł być bardziej opłakany od mojego świadectwa głupoty. Po konserwatora musiałem zadzwonić, bo zapomniał, że ma przyjść i zdążył już zacząć wchłaniać jakąś kanapkę. Czyli zrobiliśmy dwie rzeczy zamiast jednej. Ratując w domniemanej przyszłości czyjść kubek z kawą, który niechybnie zaliczyłby poziom zero.
niedziela, 07 lutego 2010
Planeta 51.
oryg. Planet 51 link strona filmu link polska strona link Na przedmieściu rodem z "Powrotu do przyszłości" toczy się życie... zielonych stworków, które nie noszą spodni, mają cztery palce u dłoni (z przeciwstawnym kciukiem). Lem (Maciej Stuhr) - nasz nastoletni bohater właśnie dostał pracę w obserwatorium. Jego kumpel Skiff (Jarosław Boberek) jest nieco odmienny (nawet jak na kosmitę :) wierzy w spisek i istnienie UFO, aktualnie pracuje w sklepie z komiksami czasem rozpakowując sztuczne rzygi. Neera (Magdalena Różczka) to miłość Lema... tyle, że jej młodszy brat Eckle (Maciej Dybowski) jest bardziej kumaty w tych sprawach - choć po prawdzie nic a nic go nie interesują, ale za to obcy zamieniający ludzi w zombie to już inna historia.
Pewnego dnia na podwórku ląduje coś wyglądający na statek kosmiczny. Wychodzi z niego coś dziwnego. Takie w białym kombinezonie bez twarzy COŚ. To kosmita. Ów kosmita twierdzi coś zgoła innego, że to wszyscy na planecie to kosmici. Przybysz ma jednak twarz i imię, nazywa się Charles Baker (Piotr Adamczyk). Jest astronautą i mówi na siebie Chuck.
Miłośnicy science fiction znajdą mnóstwo nawiązań. Niektóre śmieszne, niektóre śmieszniejsze. Sporym zaskoczeniem dla mnie był kraj produkcji. Hiszpania! Miasteczko jawi się jak z filmów lat 50tych z USA. Co do zabawnych tekstów, jest ich mało. Raczej żart jest sytuacyjny albo parodie scen z kultowych filmów (nawet zdarzają się parodie parodii :) jak np. scena z "Deszczowej piosenki". Film przygodowy dla dzieciaków.
piątek, 05 lutego 2010
Księga ocalenia.
oryg. The Book of Eli link strona filmu link polska strona link Nie będę udawał, że w ogóle kojarzyłem The Hughes Brothers. Z reklam nie wiele mi świtało, jako, że to dzieło twórców od "Matrixa". Swoją drogą już mi niedobrze. Kolejne dzieło "tych" od "Matrixa". Ale niech im będzie. Ci "twórcy" to Joel Silver producent i Steve Richards współproducent. A kim w ogóle są bracia Hughes? No cóż. Kojarzycie może film "Z piekła rodem"? To właśnie ich dzieło.
Na jego drodze staje miasto, którego założycielem i "burmistrzem" jest Carnegie (Gary Oldman). Carnegie jest molem książkowym. Swoim ludziom, bądź co bądź niezbyt rozgarniętym, ale nadrabiających za to entuzjazmem, zleca szukania książki.
W przeciwieństwie do recenzujących ten film nie ograniczam swojej wiedzy do materiałów prasowych. Niestety, nasza kultura, mimo chlubnej przeszłości z otwartością na to co inne jest od dawna ograniczona. Z tego co do tej pory przeczytałem kompletnie nikt nie wspomniał o szczególnej roli Biblii, którą niesie ze sobą Eli. I nie mam na myśli jej formy, tylko tego jaka ona jest. A jest dość szczególna. Niestety, żeby to zrozumieć albo trzeba nieco liznąć bliżej światowej historii (nie tylko dat) albo nieco więcej przeczytać. Biblia króla Jakuba, oryginalnie King James Version, jest Biblią protestancką. Być może część z widzów zauważyła rozbieżności w wersach tych bardziej znanych. Można uśmiać się z opinii, że to "film dla katechetów". Owo tłumaczenie księgi dość znacząco różni się od tej przyjętej przez katolików - (głównie) Biblii Tysiąclecia.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Księżniczka i żaba.
oryg. The Princess and the Frog link strona filmu link polska strona link "Księżniczka i żaba" jest kilkukrotnym powrotem. Po pierwsze, po raz siódmy Ron Clements i John Musker razem. Ich porzednie produkcje to: "Wielki mysi detektyw", "Mała syrenka", "Alladyn", "Herkules" i (mój ulubiony) "Planeta skarbów". Wszystkie te obrazy są wykonane ręcznie (no z "małymi" ustępstwami w ostatnim filmie :)
Tiana mieszka wraz z matka i ojcem - James'em. James chce założyć restaurację. Ale marzenia, marzeniami a rzeczywistość na wojnie odebrała Tianie ojca. Po latach, dziewczyna pracuje na dwie zmiany, by z zaoszczędzonych pieniędzy spełnić swoje i ojca marzenie. Pewnego dnia okazuje się, że ma już wystarczającą ilość gotówki na pierwszą wpłatę za lokal. Tego samego dnia (ach te dziwne zbiegi okoliczności w tych filmach :) do miasta przyjeżdża książę Naveen z Maldonii (nie ma co klikać w sieci, to miejsce jest równie realna jak Nibylandia czy LV426 :). Charlotte'a jest podekscytowana (mało powiedziane :), że prawdziwy książę zawita do Nowego Orleanu. Jej ojciec spełniając kolejny kaprys - z okazji Mardi Gras (ostatni dzień karnawału) zaprasza arystokratę na imprezę. Naveen od razu po zejściu ze statku na ląd rzuca się w muzyczny wir... gdzie nieoczekiwanie spotyka doktora Faciliera, maga voodoo. Tradycyjnie, ugrupowania walczące o równość zarzucają tej disneyowskiej produkcji rasizm. Że Tiana jest za bardzo jasna, że jest za ciemna względem Naveen. Że tylko czarni cierpią, bo przez większość filmu są żabami. Że to nieładnie wybierać miejsce, w którym huragan zrobił ogromne spustoszenia. No rasiści jak nie wiem. W oryginalnej wersji udział wzięła Oprah Winfrey, z którą konsultowano problem rasizmu. Uaktualnienie. Jeśli ktoś miał problemy z dostaniem się do goodies (dobroci) z płyty ścieżki dźwiękowej z "Księżniczki i żaby" w Internecie (brak możliwości zweryfikowania płyty, polskiego wydania) informuję, że już można klikac sobie w dwa strumienie wideo (teledysk Ne-Yo i zwiastun film). Swoją drogą zastanawiam się kiedy w Polsce będą tak szybko reagować na zgłoszenie o awarii. Btw. nie wiem co to za rarytasy, skoro mamy YouTube :D
niedziela, 31 stycznia 2010
Pożegnania.
oryg. おくりびと link strona filmu link anglojęzyczna strona link Departures (Okuribito) trailer Załadowane przez: Pitekantropus. - Obejrzyj promowane filmy i całe programy telewizyjne. Japoński film Yôjirô Takita reżysera znanego polskim widzom (niekoniecznie z sal kinowych. Obraz ten został nagrodzony wieloma nagrodami... powiem tylko, zasłużenie.
To tyle. Poniżej będę już nieco spojlerował :D
Dotychczas z podobnym temat zetknąłem się w komiksie (mandze) autorstwie Mitsukazu Mihara - Balsamista (jak się domyślacie pozycja adresowana jest dla dorosłych :) Maraton.
Weekendowy maraton filmowy zakończony. Kieruję się co prawda zasadą "jeden film dziennie", ale "jeden NOWY film dziennie" nie wyklucza innych. Zatem "Pożegnania", "Bękarty wojny", "W stronę Słońca", "Księżniczka i żaba", "Księga ocalenia", "Planeta 51" i "Potwory kontra obcy". O tym co pisałem to pisałem o reszcie. No cóż, czeka mnie teraz maraton pisania :D Ale najpierw się kimnę :D
wtorek, 26 stycznia 2010
Alvin i Wiewiórki 2.
oryg. Alvin and the Chipmunks: The Squeakquel link strona filmu link Drugie spotkanie śpiewających wiewiórek na dużym ekranie. Jest to bezpośrednia kontynuacja (sequel) pierwszej części z 2007 roku.
Wiewióry są gwiazdami rocka (ale śpiewają... piszczą nie tylko rockowe szlagiery). Aktualnie dają koncert charytatywny koncert we Francji sponsorowany przez telewizję VH1. Alvin tradycyjnie musiał dać czadu na scenie, za co ich przybrany ojciec (człowiek) Dave zapłacił pobytem w szpitalu. Podczas rekonwalencensji Dave'a, chłopakami ma zająć się cioteczka "od popcornu" Jackie, która na lotnisku przybyła ze swoim wnukiem Toby (Zachary Levi, najbardziej znany z serialu "Chuck"). Tobuś (jak sam mówi o sobie) jest przyklejony do gry Nintendo i przez przypadek wysyła cioteczkę Jackie do szpitala, tym samym to na niego spada obowiązek zajmowania się wiewiórkami i dopilnowania, by poszły do szkoły (z miejsca do liceum :)
Szkoła ma pewne kłopoty z kółkiem muzyczny, jeśli nie znajdą się pieniądze na nie - kółko zostanie zamknięte. Dyrektorka fanka wiewiórek proponuje im, by wzięli udział w konkursie, w którym można wygrać 25 tysięcy dolarów dla szkoły.
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Spokojny człowiek.
oryg. He Was a Quiet Man link Produkcja zalicza się do filmów z etykietką dziwnych. Istotnie jest trochę nietypowa :) Trochę pachnie klimatem "Prawdziwego romansu", ale tylko pachnie. Świetne aktorstwo, niesamowita historia (choć początek całkiem zwyczajna). Polecam.
sobota, 23 stycznia 2010
Z miłości do gwiazd.
oryg. Mes stars et moi link Mes stars et moi - Bande-annonce Załadowane przez: baryla. - Cała telewizja i wczorajsze programy, online. Jest to kolejny film Laetitii Colombani. Jest to komedia. Choć z początku zapowiada się na co najwyżej obyczajowy. Zatem możemy się pośmiać, ale dopiero jak zaczną zawiązywać się cieśniej losy bohaterów.
piątek, 22 stycznia 2010
Musicale.
Przeczytałem "artykuł" na temat 10 musicali wszech czasów. Dosyć czesto miałem negatywne odczucia co do jakości tekstów Esensji. Z tego też powodu przestałem się stresował i odpuściłem ich lekturę. Czasem zdarzy się, że nieopacznie przeczytam tekst w innym mijescu. Tekst opublikowany na Stopklatce. Na liście pojawiły się skończone gnioty jak "Chicago" z 2002 czy "Moulin Rouge" z 2001. Mimo, że przypadł mi gustu " Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street" z 2008 mam wątpliwości, by znajdował się na liście musicali wszechczasów. Wątpliwości też mną targają przy "Rent" z 2006, ale niezbyt wielkie. Wybór pozostałych tytułów jest sztampowy - czyli bezpieczny wybór głośnych tytułów. "Skrzypek na dachu"; "Hair" z 1979; "Deszczowa piosenka" z 1952; "Jesus Christ Superstar" z 1973; "Kabaret" z 1972; "Grease" z 1977. O czym świadczy ten wybór? O wieku tworzącego ten zestaw. Czego zabrakło? Wielkich dzieł nie pochodzących z epoki dzieci kwiatów. Owszem mamy jeden. Ale o "Deszczowej piosence" trudno nie napisać. Osobiście nie lubię takich rankingów, zwłaszcza tworzonych przez jedną osobą, której wybór jest ograniczony do tego co sama lubi. Listy musicali wszechczasów nie zamknie się w 10 pozycjach. Poniżej spis tytułów, które fan filmowych musicali powinien przynajmniej poznać. Kolejność przypadkowa. "Zabawna dziewczyna" - 1968; "My Fair Lady" - 1964; "Czarnoksiężnik z krainy Oz" - 1939; "Dźwięki muzyki" z 1965; "Labirynt" z 1986; "West Side Story" z 1961; "Wielki Zegfield" z 1936; "Gigi" z 1958; "Niczego nie żałuję – Edith Piaf" z 2007; "Czarnoksiężnik" z 1978; "Siedem narzeczonych dla siedmiu braci" z 1954; "Zabawna buzia" z 1957; "Help!" z 1965; "Mamma Mia!" z 2008; "Yentl" z 1983; "Parasolki z Cherbourga" z 1964; "Kobieta jest kobietą" z 1961; "Footlose" z 1984; "Błękitny anioł" z 1930; "Tańcząc w ciemnościach" z 2000; "The Pirates of Penzance" z 1983; a przede wszystkim "Czerwone pantofelki" z 1948. Przejrzenie prywatnej bazy zajęło mi niecałe pięć minut i mógłbym jeszcze długo wymieniać tytuły rewelacyjnych filmowych musicali. Nie wspomniałbym jeszcze o musicalach z Indii, bo widziałem raptem kilka i trudno mi w tej materii cokolwiek powiedzieć. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||